"Jak to się w ogóle stało, że poszłam spać z uśmiechem na ustach, a obudziłam się w środku nocy zapłakana i w sercu czułam kłucie i przyśpieszone bicie własnego serca?" pomyślała Tina budząc się nagle ze snu. "Nie chciałam go zabić, ale wzięłam pistolet i nagle zauważyłam kałużę krwi na podłodze. Ja tak nie chce, ale muszę. Będę cierpieć, aby być szczęśliwa... I tylko to należy zrobić. On nas nie może dłużej męczyć. On zawsze przeprasza. Zawsze. A potem atakuje dwa razy mocniej. Nienawidzę go z całego serca. Za kim ja w ogóle płaczę? Ugh, Tina ogarnij się i idź spać. Nic takiego się nie stanie. Wyrządzę przysługę Jade i mamie!". Otarła mokre od łez oczy i położyła się na łóżku. Na początku trochę rozmyślała o tym, co może się stać jak zrobi to ojcu, a co może się dziać jak zostawi go w spokoju i pozwoli mu dalej być wśród nich. Nie widziała innego rozwiązania jak tylko zabicie go, ale w głębi duszy wiedziała, że może obejść się bez tego, i że on się w końcu zmieni. Będzie taki jak kiedyś. Miała taką nadzieję. Chciała tego. Pomimo tego co jej zrobił ona miała w sercu jeszcze taką małą iskierkę, w której była miłość do jej ojca, pomimo tego co on zrobił jej, jej siostrze, jej mamie, jej rodzinie. Może dlatego płakała? Bo strata ojca bardzo wpłynęłaby na jej życie? Nie jest perfekcyjny, ale jest jej tatą i nie chciała go stracić. Każdemu należy się szansa, ale on dostawał ją kilkaset razy nie tylko od niej, ale też od Elise, Jade. Sam się nie chciał zmienić. Lubił się bić. Lubił się wyżywać. Był agresywny. Kiedy widział ludzkie cierpienie czuł się wyjątkowo i to dawało mu satysfakcję. Ale po co? Każdego uszczęśliwia co innego, ale żeby kogoś uszczęśliwiało ludzkie cierpienie? Uszczęśliwiało ono tylko złych ludzi. "W ogóle istnieją źli ludzie? Jeżeli tak, to po co? Są niepotrzebni. Robią krzywdę innym i sobie. To jest chore. Ja nie mam zamiaru żyć dłużej w takim świecie. W realnym świecie. Chcę żyć w swoim świecie, a nie tym, który otacza mnie i muszę go znosić każdego dnia!" pomyślała. Nie wiedziała co do końca ma sobie myśleć o jej dziwnym śnie.
Gdy tak leżała i myślała czuła jak ogarnia ją ponownie sen. Nie chciała zasnąć, ale nie umiała już powstrzymać głębokiego snu.
Znowu stała w ciemności, ale zanim stanęła w całkowitym mroku znajdowała się w oświetlonej sali. Nic nie było dookoła niej. Do pomieszczenia zaczęła powoli napływać czarna mgła i przykrywała wszystko dookoła. Stopniowo wypełniała mrokiem cały pokój. Tinę przeraziło to co widzi i nie wiedziała co ma zrobić. Nie potrafiła temu zaradzić. To był sen... Nie. Jej największy koszmar. Bała się znowu. Nie wiedziała co ją teraz czeka. Wiedziała, że dzieje się coś złego, ponieważ zawsze, kiedy w snach siedemnastolatki pojawiał się mrok, ciemność, noc to działo się coś złego. Zawsze się go bała i nie umiała przezwyciężyć tego lęku. Pomimo tego, że próbowała nie potrafiła tego zniszczyć. Ta bariera mroku w okół jej umysły z dnia na dzień się nasilała przez to strach był jeszcze większy niż kiedyś. Nie potrafiła temu zaradzić. Tina bała się bardzo. Kiedy mrok wypełnił całe pomieszczenie nie wiedziała już czy to sen czy dzieje się to na prawdę. Wiedziała jednak, że jeżeli to sen to znowu obudzi się z krzykiem i płaczem jak wcześniej, a jak to nie sen to pewnie sobie nie poradzi z tą brutalną rzeczywistością. To na pewno był sen, ale dziewczyna nie umiała myśleć trzeźwo w tym momencie. To wszystko było takie realne, że straciła już pełnie swoich sił i do oczu napłynęły jej ponownie łzy. Nigdy nie była pewna siebie. Zawsze była zamknięta w sobie i wrażliwa. Pomimo tego, że wydawała się słabą, kruchą nastolatką zawsze była silna psychicznie. A dla kogo? Dla Jade. Dla Elise. Dla nich. Gdzieś wewnątrz tej dziewczyny, która co noc płakała i rozczulała się nad sobą i nad swoim życiem, kryła się odważna i silna kobieta. Ona sama. Wiedziała, że to w sobie ma i jeżeli chce coś zrobić to to zrobi i nic nie stanie jej na drodze, aby to zrealizować. Wiedziała to, ale nie wykorzystywała. Dlaczego? Ona sama tego nie wie.
Do pomieszczenia napłynęło więcej czarnej mgły. Tinę otaczał gęstszy mrok niż przedtem i nie wiedziała dokładnie co się dzieje. Cały czas rozmyślała nad tym czy to dzieje się na prawdę czy nie. Rozglądała się dookoła siebie i próbowała przebić tą barierę mroku. Chodziła tam i z powrotem, ale zawsze trafiała na ścianę. "Gdzieś musi być wyjście" pomyślała zrozpaczona. Chodziła dość długo od prawej do lewej, od lewej do prawej od dołu do góry i od góry do dołu, ale zawsze obijała się o zimną jak lód ścianę. W końcu poddała się i runęła na ziemię z gorzkim płaczem. Chciała się obudzić, ale nie mogła. Leżała skurczona na twardej podłodze. Najprawdopodobniej była ona z desek. Skrzypiała, gdy siedemnastolatka stawiała powoli kroki, gdy chodziła po całym pomieszczeniu. W pewnym momencie Tina myślała,że ona się załamie i runie w dół do bardziej głębokiego mroku. Bała się tego. W końcu wstała i zaczęła tłuc w ścianę. Miała nadzieję, że to coś pomoże i ją złamie. Niestety nie udało jej się po wielu próbach. Próbowała cały czas przez dobre kilka minut, ale to nie dało żadnych efektów. W końcu uklęknęła i nie wiedziała co ma dalej ze sobą zrobić. "Odpuścić? Skończyć z tym? Nie! Dam sobie radę! Na pewno! Ja umiem to zrobić." pomyślała i zaczęła jeszcze raz tłuc w ścianę pięściami. "O, kogo ja próbuję oszukać! To bez sensu. Nie umiem tak." Zrezygnowana otarła łzy z oczu. Chciała być silna i nie płakać. Wiedziała, że to prędzej czy później się skończy. Na pewno się skończy.
W końcu do głowy przyszedł jej pewien pomysł. Zaczęła skakać. Chciała, żeby ta podłoga pękła. To była jej ostatnia nadzieja. Tłukła w nią pięściami, skakała itp. W końcu coś się stało. Dwie deski w podłodze zaczęły się uginać i powoli pękać. Ucieszyło to Tinę i w końcu zaczęła jeszcze bardziej się starać. Po kilku minutach jedna z desek pękła, potem kolejna. Tina patrzyła co może znajdować się w dziurze. Nie wiedziała co ją czeka, ale teraz wiedziała, że musi skoczyć, aby ten koszmar się skończył. "Co mnie dalej czeka?" pomyślała i po chwili skoczyła.
Nie leciała długo. Pod sekundzie lub dwóch znalazła się na ziemi. Skoczyła na nogi, ale straciła równowagę i po chwili runęła na ziemię. Była w jakiejś dużej przestrzeni. Dookoła nadal znajdowała się ciemna jak smoła mgła. Mrok był bardzo ciemny. Ciemniejszy niż na górze. Od upadku bolał ją od tego policzek, ale nie zwróciła uwagi na ból. Kiedy otworzyła oczy coś innego zwróciło jej uwagę. Coś co mogło jej pomóc i przywróciło jej siły i nadzieję na to, że ten koszmar się skończy. Już za moment będzie wszystko dobrze. W oddali widziała małe, ledwo widoczne światło. Szybko wstała, otrzepała się i zmusiła się dobiegu. Biegła w stronę światła. Stawało się coraz bardziej widoczne. Wyglądało jak gwiazda na niebie, która rozjaśniała cały mrok. To było jak mała iskierka w sercu, która dawała nadzieję. "Światło jest moim przyjacielem... Należy ufać tylko jemu." powiedziała do siebie w duchu i przyśpieszyła kroku. Znajdowała się coraz bliżej. Nagle uderzyła o coś twardego. Była to szybka. Zimna szyba, która zaczęła powoli niszczyć jej nadzieję. Siedemnastolatka zaczęła tłuc ją pięściami aż pęknie. Była bardzo twarda, ale Tina nie przestawała. Krzyczała, biła pięściami, kopała... Robiła wszystko co w jej mocy, aby szyba w końcu pękła i dała jej dostęp do światła, którego potrzebowała, aby czuć się bezpieczna. W końcu zamachnęła się z całej siły i i szybka pękła. Ale to była tylko małe pęknięcie. Od uderzenia zabolała ją ręka. Rozbolała ją głowa. Próbowała coś wymyślić. Policzyła do trzech i uderzyła jeszcze raz. Słabiej niż przedtem, ale tylko trochę. Szyba znowu zrobiła małe pęknięcie. Tym razem próbowała uderzyć jeszcze mocniej. Mocniej niż na początku. Wzięła duży zamach i... ktoś chwycił ją za rękę. Nie widziała kto. Było ciemno. Na pewno był to jakiś chłopak. Ale kto? Nie wiedziała kogo ma się spodziewać. Był silny to na pewno.
Gdy tak leżała i myślała czuła jak ogarnia ją ponownie sen. Nie chciała zasnąć, ale nie umiała już powstrzymać głębokiego snu.
Znowu stała w ciemności, ale zanim stanęła w całkowitym mroku znajdowała się w oświetlonej sali. Nic nie było dookoła niej. Do pomieszczenia zaczęła powoli napływać czarna mgła i przykrywała wszystko dookoła. Stopniowo wypełniała mrokiem cały pokój. Tinę przeraziło to co widzi i nie wiedziała co ma zrobić. Nie potrafiła temu zaradzić. To był sen... Nie. Jej największy koszmar. Bała się znowu. Nie wiedziała co ją teraz czeka. Wiedziała, że dzieje się coś złego, ponieważ zawsze, kiedy w snach siedemnastolatki pojawiał się mrok, ciemność, noc to działo się coś złego. Zawsze się go bała i nie umiała przezwyciężyć tego lęku. Pomimo tego, że próbowała nie potrafiła tego zniszczyć. Ta bariera mroku w okół jej umysły z dnia na dzień się nasilała przez to strach był jeszcze większy niż kiedyś. Nie potrafiła temu zaradzić. Tina bała się bardzo. Kiedy mrok wypełnił całe pomieszczenie nie wiedziała już czy to sen czy dzieje się to na prawdę. Wiedziała jednak, że jeżeli to sen to znowu obudzi się z krzykiem i płaczem jak wcześniej, a jak to nie sen to pewnie sobie nie poradzi z tą brutalną rzeczywistością. To na pewno był sen, ale dziewczyna nie umiała myśleć trzeźwo w tym momencie. To wszystko było takie realne, że straciła już pełnie swoich sił i do oczu napłynęły jej ponownie łzy. Nigdy nie była pewna siebie. Zawsze była zamknięta w sobie i wrażliwa. Pomimo tego, że wydawała się słabą, kruchą nastolatką zawsze była silna psychicznie. A dla kogo? Dla Jade. Dla Elise. Dla nich. Gdzieś wewnątrz tej dziewczyny, która co noc płakała i rozczulała się nad sobą i nad swoim życiem, kryła się odważna i silna kobieta. Ona sama. Wiedziała, że to w sobie ma i jeżeli chce coś zrobić to to zrobi i nic nie stanie jej na drodze, aby to zrealizować. Wiedziała to, ale nie wykorzystywała. Dlaczego? Ona sama tego nie wie.
Do pomieszczenia napłynęło więcej czarnej mgły. Tinę otaczał gęstszy mrok niż przedtem i nie wiedziała dokładnie co się dzieje. Cały czas rozmyślała nad tym czy to dzieje się na prawdę czy nie. Rozglądała się dookoła siebie i próbowała przebić tą barierę mroku. Chodziła tam i z powrotem, ale zawsze trafiała na ścianę. "Gdzieś musi być wyjście" pomyślała zrozpaczona. Chodziła dość długo od prawej do lewej, od lewej do prawej od dołu do góry i od góry do dołu, ale zawsze obijała się o zimną jak lód ścianę. W końcu poddała się i runęła na ziemię z gorzkim płaczem. Chciała się obudzić, ale nie mogła. Leżała skurczona na twardej podłodze. Najprawdopodobniej była ona z desek. Skrzypiała, gdy siedemnastolatka stawiała powoli kroki, gdy chodziła po całym pomieszczeniu. W pewnym momencie Tina myślała,że ona się załamie i runie w dół do bardziej głębokiego mroku. Bała się tego. W końcu wstała i zaczęła tłuc w ścianę. Miała nadzieję, że to coś pomoże i ją złamie. Niestety nie udało jej się po wielu próbach. Próbowała cały czas przez dobre kilka minut, ale to nie dało żadnych efektów. W końcu uklęknęła i nie wiedziała co ma dalej ze sobą zrobić. "Odpuścić? Skończyć z tym? Nie! Dam sobie radę! Na pewno! Ja umiem to zrobić." pomyślała i zaczęła jeszcze raz tłuc w ścianę pięściami. "O, kogo ja próbuję oszukać! To bez sensu. Nie umiem tak." Zrezygnowana otarła łzy z oczu. Chciała być silna i nie płakać. Wiedziała, że to prędzej czy później się skończy. Na pewno się skończy.
W końcu do głowy przyszedł jej pewien pomysł. Zaczęła skakać. Chciała, żeby ta podłoga pękła. To była jej ostatnia nadzieja. Tłukła w nią pięściami, skakała itp. W końcu coś się stało. Dwie deski w podłodze zaczęły się uginać i powoli pękać. Ucieszyło to Tinę i w końcu zaczęła jeszcze bardziej się starać. Po kilku minutach jedna z desek pękła, potem kolejna. Tina patrzyła co może znajdować się w dziurze. Nie wiedziała co ją czeka, ale teraz wiedziała, że musi skoczyć, aby ten koszmar się skończył. "Co mnie dalej czeka?" pomyślała i po chwili skoczyła.
Nie leciała długo. Pod sekundzie lub dwóch znalazła się na ziemi. Skoczyła na nogi, ale straciła równowagę i po chwili runęła na ziemię. Była w jakiejś dużej przestrzeni. Dookoła nadal znajdowała się ciemna jak smoła mgła. Mrok był bardzo ciemny. Ciemniejszy niż na górze. Od upadku bolał ją od tego policzek, ale nie zwróciła uwagi na ból. Kiedy otworzyła oczy coś innego zwróciło jej uwagę. Coś co mogło jej pomóc i przywróciło jej siły i nadzieję na to, że ten koszmar się skończy. Już za moment będzie wszystko dobrze. W oddali widziała małe, ledwo widoczne światło. Szybko wstała, otrzepała się i zmusiła się dobiegu. Biegła w stronę światła. Stawało się coraz bardziej widoczne. Wyglądało jak gwiazda na niebie, która rozjaśniała cały mrok. To było jak mała iskierka w sercu, która dawała nadzieję. "Światło jest moim przyjacielem... Należy ufać tylko jemu." powiedziała do siebie w duchu i przyśpieszyła kroku. Znajdowała się coraz bliżej. Nagle uderzyła o coś twardego. Była to szybka. Zimna szyba, która zaczęła powoli niszczyć jej nadzieję. Siedemnastolatka zaczęła tłuc ją pięściami aż pęknie. Była bardzo twarda, ale Tina nie przestawała. Krzyczała, biła pięściami, kopała... Robiła wszystko co w jej mocy, aby szyba w końcu pękła i dała jej dostęp do światła, którego potrzebowała, aby czuć się bezpieczna. W końcu zamachnęła się z całej siły i i szybka pękła. Ale to była tylko małe pęknięcie. Od uderzenia zabolała ją ręka. Rozbolała ją głowa. Próbowała coś wymyślić. Policzyła do trzech i uderzyła jeszcze raz. Słabiej niż przedtem, ale tylko trochę. Szyba znowu zrobiła małe pęknięcie. Tym razem próbowała uderzyć jeszcze mocniej. Mocniej niż na początku. Wzięła duży zamach i... ktoś chwycił ją za rękę. Nie widziała kto. Było ciemno. Na pewno był to jakiś chłopak. Ale kto? Nie wiedziała kogo ma się spodziewać. Był silny to na pewno.
-Nie uderzaj już w tą szybę, bo złamiesz palce - powiedział chłopak i przyciągnął Tinę to siebie. Zaśmiał się i puścił dziewczynę, kiedy zaczęła się szarpać.
-Kim jesteś? I co tutaj robisz? - zapytała zdziwiona siedemnastolatka.
-Dowiesz się w swoim czasie. Dziewczyna nie wiedziała co ma na to odpowiedzieć. Wiedziała jednak, że przy nim czuła się bezpiecznie. Chociaż to był sen, wiedziała, że zna tego kogoś. Poznała ten głos. Nie słyszała go już bardzo dawno. Skąd on wziął się w jej śnie? Skąd? Po chwili go już nie było. Zniknął. Tak po prostu... Nie wiedziała co ma zrobić. Po chwili namysłu zdecydowała, że spróbuje jeszcze raz. Zamachnęła się i uderzyła w szybę tak mocno ja potrafiła. Udało jej się. Pękła. Ręka ją bolała i nie mogła ją ruszać. Nie wiedziała co się dzieje.
-Mówiłem ci. Mogłaś czekać - powiedział nieznajomy pojawiając się obok niej.
-Kim ty jesteś?! - zapytała zdenerwowana. Nie wiedziała jego twarzy, ale był wysoki i silny.
-Dowiesz się w sowim czasie. Zobaczymy się niedługo.
I zniknął.
Znowu.
Nie wiedziała o co mu chodzi. W tej chwili nie wyglądało to na sen, ale przecież nim było. Nie wiedziała jak ma na to zareagować. Nie wiedziała dlaczego jej pomógł. Nie wiedziała nic. To była dla niej zagadka. "To bardzo dziwny sen. Bardzo dziwny" powiedziała szeptem. O co w tym wszystkim chodzi?
Podniosła się szybko z ziemi, zdarła kawałek piżamy i zrobiła sobie mały opatrunek, żeby usztywnić rękę. Poszła dalej. Ruszyła w stronę światła. To była jej ostatnia nadzieja. Nie wiedziała czego ma się spodziewać, ale wiedziała, że światło jest dobre. Nie musiała się go bać dlatego biegła do niego. Z każdym krokiem była coraz bliżej niego. Odważnie stawiała kroki. Coraz szybciej biegła. Była już całkowicie wyczerpana, ale już po paru minutach była przy nim. Świeciła tutaj latarnia, a pod nogami Tiny nagle pojawiła się zielona trawa. Była to noc, a światło od lampy biło jasnym blaskiem i odstraszało wszystkie złe myśli Tiny. W końcu czuła się bezpieczna. Ponownie. Usiadła na ławce i zaczęła myśleć nad tym co się wydarzyło. O tym kim był ten chłopak, dlaczego jej się to śni i dlaczego to jest tak bardzo realne. Nie potrafiła odpowiedzieć na ani jedno pytanie. Na pewno ten zachowa jej się głęboko w pamięci i kiedyś jej się przyda. On na pewno nie pojawił się tak bez powodu. Ma jakieś znaczenie i o jest pewne. Nic nie dzieje się przez przypadek. Siedziała i myślała nad tym wszystkim. To było na prawdę dziwne. Tina się tego nie spodziewała. Ten drugi sen był według niej gorszy niż poprzedni. W poprzednim zabiła swojego strasznego ojca, którego nienawidziła, ale jednak za nim tęskniła.
Gdy tak myślała ktoś chwycił ją za ramię. Tina przestraszyła się, ale kiedy się odwróciła ujrzała jakiegoś chłopaka. Był przystojny ok osiemnastu lat może. Miał brązowe oczy, krótkie czarne włosy z blond pasemkiem. Był na prawdę słodki z wyglądu. Przysiadł się do dziewczyny i położył jej rękę na ramieniu.
Gdy tak myślała ktoś chwycił ją za ramię. Tina przestraszyła się, ale kiedy się odwróciła ujrzała jakiegoś chłopaka. Był przystojny ok osiemnastu lat może. Miał brązowe oczy, krótkie czarne włosy z blond pasemkiem. Był na prawdę słodki z wyglądu. Przysiadł się do dziewczyny i położył jej rękę na ramieniu.
-Kim ty jesteś? - zapytała się kolejny raz siedemnastolatka z lekkim uśmiechem na ustach.
-Dowiesz się w swoim czasie. Na prawdę chcę ci pomóc Tino - powiedział chłopak i przytulił do siebie Tinę. Czuła się przy nim swobodnie i bezpiecznie, ale miała też co do niego pewne obawy. Nie wiedziała czy może mu zaufać nawet jeżeli to tylko sen. To bardzo realny sen.
-Skąd wiesz jak mam na imię? - zapytała zdziwiona.
-Nie ważne. Jestem...
... nie dosłyszała jak ma na imię. W tym czasie czuła jak ktoś szturcha ją w ramię. Była to Jade. Od kilku minut próbowała obudzić Tinę. Dziewczyna obudziła się na podłodze i bolała ją ręka. Siostra powiedziała jej, że wierciła się niespokojnie w nocy i nie dawała jej spać.
-Co się stało? Miałaś jakiś koszmar? - zapytała zmartwiona Jade i przytuliła siostrę jak się obudziła.
-W pewnym sensie. A co? - odpowiedziała Tina.
-Nic specjalnego. Chodź na śniadanie. Boli cię ręka?
-Trochę. Mam złamanego palca. Chyba musiałam nieźle rąbnąć o podłogę.
-Chyba tak. Boli. Jade? Mogę ci coś powiedzieć? Miałam dziwny sen i muszę się komuś z niego wygadać - powiedziała Tina przecierając oko lewą ręką.
-Jasne, ale najpierw muszę ci to opatrzyć i pojedziemy do szpitala.
Jade wyszła z pokoju i poszła po apteczkę. Kiedy przyszła opatrzyła palec Tiny i go usztywniła. Potem Siedemnastolatka zaczęła jej opowiadać co się wydarzyło.
-No więc to był bardzo dziwny sen, ale był bardzo realny. Jakbym była na jawie czy coś. Czułam każdy upadek, dotknięcie, ból, ale nie potrafiłam go kontrolować. Nie wiem co to było i nie chcę wiedzieć, ale pewnie na długo pozostanie mi w pamięci. Normalnie nie wiem co się dzieje w snach, albo pamiętam tylko urywki... Tak jak każdy, ale to było inne. Pamiętam każdy szczegół. Najpierw znajdowałam się w ciemności i nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Byłam w małym pokoju i była tam drewniana podłoga. Zaczęłam skakać po niej, tłuc ją pięściami tak długo, aż w końcu pękła. Skoczyłam na dół i znalazłam się w jakiejś przestrzeni. Widziałam światło i biegłam do niego, ale szyba nie pozwoliła mi przejść dalej. Ktoś dotknął mnie i zabronił mi tłuc dalej w szybę. Był na prawdę słodki. Już go gdzieś widziałam, ale nie wiem gdzie. Był chyba w moim wieku, ale nie wiem. Nie jestem pewna. Może był trochę starszy? Potem uderzyłam jeszcze kilka razy w szybę. Złamałam w śnie palca, ale nie zauważyłam tego. Biegłam dalej do światła. Okazało się, że była to latarnia w parku. Usiadłam na ławce i czułam się bezpieczna. Potem znowu przyszedł. Nie dowiedziałam się jak ma na imię, ale widziałam jaki był. Na prawdę uroczy z niego chłopak. Przytulił mnie. To było kochane i słodkie, ale obudziłaś mnie. Ten koszmar przerodził się w sen, którego nie zapomnę do końca życia. A tego chłopaka na prawdę kiedyś gdzieś widziałam! - powiedziała Tina i uśmiechnęła się lekko na myśl o chłopaku, którego widziała we śnie.
-To na prawdę dziwny sen. A jak wyglądał ten chłopak?
-Był wysoki, silny, miał ładny uśmiech, brązowe oczy, czarne włosy z blond pasemkiem.
-Nie potrafię sobie go wyobrazić. Jestem na prawdę ciekawe kim on był. Może nam pomoże?
-Albo przysporzy więcej kłopotów. I tak nie dowiemy się kim on jest. To by było zbyt piękne i cudowne. A teraz chodź na śniadanie.
***
Hej :) Napisałam kolejny rozdział i mam nadzieję, że wam się spodoba, bo pisałam go od rana. Jestem taka szczęśliwa, że ostatnio weszło tu tyle osób i skomentowało posty. Akcja się rozwija. Domyślacie się kim jest chłopak ze snu Tiny? Na pewno wiecie kim on jest! Jeżeli wam się podobało to komentujcie. Zapraszam was serdecznie miśki :D
Omg
OdpowiedzUsuńKocham ten fanfic. Chlopak to pewnie Cal;) czy mi sie wydaje czy to bedzie dzialo sie w 2 swiatach? Fajnie jakby spotkala chlopaka ze snu w realu. Zastanawialas sie nad zrobieniem zwiastunu? Czekam na kolejna czesc♥
Zastanawiałam się nad tym i się doczekasz :)
Usuń