Była trzecia w nocy, kiedy obudziła się Tina. Nastolatka ledwo otworzyła oczy, ponieważ jedno z nich było spuchnięte i lekko fioletowe. Na policzkach były duże ślady wyschniętych łez. Do oczu napłynęły jej kolejne, ale szybko je wytarła i wstała z łóżka. Rozejrzała się dookoła siebie. Znajdowała się w małym pokoju. Było tam jedno duże okno, naprzeciwko niego była mała komódka, a obok niej łóżko jej młodszej siostry Jade. Zpaliła małą lampę i usiadła obok posłania piętnastolatki. Dla Tiny to było dziwne uczucie siedzieć w tej chwili obok niej. Po tym wszystkim co przeszły... Tak dawno nie były obok siebie, ponieważ nie miały na to czasu. Chodziły do osobnych szkół, a po powrocie do domu zaczynało się prawdziwe piekło. Pomimo tego, że siostry rzadko rozmawiały, to teraz mogą swobodnie porozmawiać. Jak siostra z siostrą. Ich wzajemna miłość pomaga im to wytrwać.
-Gdyby nie ty... Nie wytrzymałaby- powiedziała cicho Tina i wybuchła płaczem.
-Gdyby nie ty... Nie miałabym sił z nim walczyć Tina- wyszeptała młodsza z sióstr. - Uzupełniamy się. Ty i ja. Jesteśmy, tak jakby... jednością. Co ja bym bez ciebie zrobiła. Mało rozmawiamy, ale co z tego? Jesteśmy sobie potrzebne- dokończyła. Tina objęła Jade, wstała i poszła przebrać się do łazienki. Otworzyła delikatnie drzwi, tak, aby nikt nie usłyszał, i czekał na nią duży korytarz. Na jego końcu była sypialnia ich rodziców, a obok niego łazienka. Siedemnastolatka bała się iść do toalety i to nie ze względu na to, że boi się ciemności czy małych pomieszczeń. W pokoju jej rodziców świeciło się światło. Pomimo tego, że czuła jak strach powoli paraliżuje jej ciało, niczym jad jadowitego pająka, powoli szła do przodu ku światłu. Ona nie bała się światła, ale tego co za nim jest. Po nim zawsze następuje mrok. "Światło jest moim przyjacielem... musi być" pomyślała i ruszła do przodu bardziej zdecydowanym krokiem niż wcześniej. Zmusiła się nawet do truchtu. Dotarła do końca korytarza. Położyła dłonie na klamce. W pewnej chwili zawachała się, ponieważ nie widziała co kryje sie za drzwiami. A to tylko sypialnia rodziców. W końcu nacisnęła na klamkę i oniemiała. Na podłodze leżała jej matka. Płakała, ale nie krzyczała. Tina była wściekła. Podeszła do ojca i uderzyła go w twarz. Kiedy wstał kopnęła go w brzuch i upadł na podłogę, ale ten wstał i oddał Tinie mocniej. Uderzył ją w bok i dziewczyna upadła tracąc na chwilę świadomość. Zaśmiał się i podszedł do żony. Potem podniósł i rzucił na ścianę.
-Dajecie mi satysfskcję, że mogę poczuć się głową tej rodziny. A teraz dobranoc. Wyjdźcie mi stąd. Za niedługo too się skończy. Kiedy was wykończę. Tina zabierz Elise do swojego pokoju. Zobaczymy się jutro. Może...- powiedział Jimmie i położył się do snu.
Tina po kilku minutach odzyskała świadomość ale kręciło jej się w głowie. Nie miała siły na to wszystko. Jej tata jąkał z bólu uderzenia go w brzuch. Ale to mało w porównaniu do stanu fizycznego Elisy. Do jej błękitnych oczu Tiny napłynęły łzy.
-Jestem tu- wyszeptała. -Nie zostawie cię. Nie teraz. Nie tutaj.
-Pomóż mi...- powiedziała Elise. Bolało ją wszystko, a jej mąż tylko znęcał się nad nią zarówno fizycznie jak i psychicznie. To nie był człowiek tylko potwór. I one we trójkę były za słabe, aby sobie z nim poradzić. Choć było ich więcej, nie dawały sobie rady.
Tina pomogła matce wstać. Była słaba. Jej ojciec nie zwrócił na nie uwagi. Był zmęczony i poszedł spać. Siedemnastolatka tylko na to czekała. Wzięła Elise pod rękę i zeszły na dół do drugiej łazienki. Światło na dole się świeciło, ale dziewczyna tym razem się nie bała. Wiedziała jaki widok ją czeka, ale była przy niej jej mama. Podnosiło ją to na duchu. Ona i Jade pomagały jej. Elise była przy niej i nie przestraszył ją widok krwi na ścianach i podłodze w kuchni.
Córka pomogła matce usiąść i poszła opatrunki. Owinęła rany i zaprowadziła kobietę do ich pokoju. Kiedy przeszły przez próg, Jade zaczęła się wypytywać co się stało.
-Wasz "kochany" tatuś obudził mnie w nocy. Uderzył w policzek najpierw słabo, ale później coraz mocniej. Wziął mnie za włosy i przycisnął do ściany. Chyba nie muszę mówić co dalej prawda dziewczynki?- powiedziała ze łzami w oczach. Jade przytuliła ją do siebie.
-Wiemy mamo.
-Najgorsze jest to, co się działo później. Zaczął mnie wyzywać, obrażać i znęcać się psychicznie. Boję się. I to bardzo. Ja nie wiem ile jeszcze tak mogę. Póki mam was to jakoś sobie dam radę. Kocham was.
-My ciebie też- powiedziała Jade.
Nadszedł w końcu poranek. Wszystkie trzy spały tylko godzinę. Wstały jakoś pomiędzy piątą a szóstą. Tina poszła sprawdzić, czy w pokoju nie ma jego. Zostawił kartkę na stoliczku obok łóżka, a pisało na niej "Wyjeżdżam do pracy na cały tydzień. Nie próbuj robić nic głupiego". Siedemnastolatka zgasiła światło lampki i wróciła do pokoju, w którym znajdowała się jej matka Elise i siostra Jade. Pokazała im zawartość kartki. Do oczu ich mamy napłynęły ponownie łzy, ale szybko je wytarła i uśmiechnęła się. Miała jakiś błysk w oku. Zaczęła się śmiać. Jade i Tina popatrzyły na nią ze zdumieniem. Tata zagroził jej w liściku, a ona się śmieje?
-O co chodzi mamo?- zapytała zdziwiona starsza z sióstr.
-O nic specjalnego. A tak właściwie... to mam pewien plan. Powiem wam wszystko w swoim czasie. Jeszcze nie wiem kiedy, ale powiem. Spokojnie dziewczynki. Pewnie wydaje wam się to dziwne. Poprostu ucieszyłam się z tego, że przynajmniej przez tydzień będziemy mieli go z głowy- odpowiedziała Elise z wymuszonym i sztucznym uśmiechem. Jade w końcu też zmusiła się do śmiechu, ale Tina pozostawiła swoją zdzieioną minę.
-Chodźmy na śniadanie- powiedziała po chwili milczenia. Kilka minut później były już na dole.
Po śniadaniu Tina ubrała się i poszła do swojego liceum w Highportf. Gdy szła do szkoły podbiegła do niej jej przyjaciółka - Ellen. Była to dla Tiny bardzo ważna osoba, ponieważ w szkole miała jakiegoś towarzysza. Opowiadała jej o wszystkim. Znały się od pierwiej klasy. Ellen pomachała do siedemnastolatki.
-Tina co jest?
-To co zwykle- odpowiedziała obojętnie. Przyjaciółka bardzo dobrze wiedziała jaką ma sytuacje w domu. I widziała to tylko ona, Tina, Jade, Elise i on. Siedemnastolatka zawsze chodziła przygnębiona. Czasami w szkole nauczyciele pytali jej się, czy nie potrzeba jej pomocy. Dlatego na lekcjach udawała zainteresowanie i uśmiechała się sztucznie. Jedyne co poprawiało jej humor było obserwowanie ludzi na boisku. Byli silni i wysportowani. Ona też chciała taka być, ale nie mogła. Chyba wiadomo przez kogo. Była wiosna i zbliżały się dni ezgzaminów dla trzecich klas. Pierwsza i druga klasa liceum miała wtedy tydzień wolnego. "Co ja ze sobą zrobie przez ten czas? ON musi zniknąć. I zniknie". Pomyślała, a później zasnęła.
***
pierwszy rozdział :) zaczyna się nudno, ale obiecuje to wszystko powoli zacznie sie rozkreca ♡ Mam nadzieje ze sie chociaz troche spodobalo :)
pierwszy rozdział :) zaczyna się nudno, ale obiecuje to wszystko powoli zacznie sie rozkreca ♡ Mam nadzieje ze sie chociaz troche spodobalo :)

Nieźle, nieźle, daje okejke (y)
OdpowiedzUsuńciekawy i smutny :( <3
OdpowiedzUsuńCiekawy, czeekam na next <3
OdpowiedzUsuń